invisible light.

28 05 2011

Dokładnie tak, zgadliście, jestem w trakcie nauki.

Nie wiem co mnie natchnęło na przeglądnięcie starych wpisów na tym blogu, aczkolwiek nachodzi mnie jedna refleksja- jakie ze mnie było głupie dziecko. Ręce opadają. Jakby mało spamu w Internecie było.

Ostatnio również zastanawiałam się dlaczego tak bardzo lubię obserwować innych ludzi, jak się zachowują, jak mieszkają, słuchać ich opowieści, oglądać filmy na vblogach itp. Doszłam do wniosku, że jeszcze do niedawna tak bardzo wciągałam się w życie innych byleby tylko nie myśleć o swoim, naśladować innych by nie być sobą. Jakże miło jest zauważyć, że tamte chwile już minęły, vblogi jeżeli nie poruszają ciekawych tematów to po prostu mnie nudzą a sama ze sobą czuję się po prostu… dobrze. Wymagało to trochę pracy, aczkolwiek jestem teraz we właściwym miejscu, pomimo iż droga tu nie była usłana różami. Co jeszcze odczuwam, ale nie biorę tego aż tak bardzo do siebie jak jakieś pół roku temu.





<3 (women only)

25 05 2011

<3 ten moment, kiedy robisz sobie kanapki a tu nagle Twój mężczyzna odrywa się od swojego zajęcia (w moim przypadku to malowanie obrazu), podchodzi do Ciebie i całuje Cię w kark, po czym bez słowa wraca do swojej pracy. Awww x100 tysięcy milionów.





alive and awake.

23 05 2011

Znowu tak jest, że jak mam się uczyć to ląduję na wordpressie. I zawsze najwięcej wpisów pojawia się podczas sesji. W sumie ludzie mogliby odwiedzać tego bloga tylko w lutym i czerwcu i niczego by nie stracili.

Zaskoczę Was (albo i nie), ale wszystko układa się po prostu wybornie. Gdybym tylko więcej siły miała i mniej chciało mi się spać, to by było jeszcze cudowniej. Od maja uczęszczam na praktyki i, oranyboskie, jestem z nich zadowolona. Nigdy nie sądziłam że będę zadowolona z praktyk na moim kierunku. Co dziwniejsze, moje studia zaczynają się rozkręcać i zaczyna mi się to podobać. WTF? Wiedz, że coś się dzieje.

Nawiedzają mnie demony przeszłości ostatnio. W sumie wiedziałam, że tak będzie, ostatnim razem walczyłam przez chyba dwa lata, no może trochę mniej. Szkoda, że nie umiem być większą suczą. Wtedy byłoby o wiele prościej. W koncu doszłam do tego, że żyłam w plastkowej bańce, ledwo przepuszczającej słońce, zapach, tlen, prawdę. Bo prawda jest taka, że ty jesteś biednym, żałosnym, zaślepionym chłopcem, który nigdy nie przestanie być synkiem mamusi, ty jesteś kimś nierealnym, bo żyjesz w swoim nierealnym, wyimaginowynym świecie ustawiając jego sceny jak reżyser sceny w swoim filmie z przekonaniem, że jest to arcydzieło a w rzeczywistości to gówno, nic nie warte gówno, w którym topisz się po uszy. A On natomiast jest najprawdziwszą osobą jaką przyszło mi spotkać na tym świecie, niczego nie udaje, nikogo nie ustawia, nikogo nie oszukuje, przebił się przez ten bańkowy plastik i otworzył mi oczy. Uświadomił, że to nie we mnie po całości tkwi problem, ja się tylko niepotrzebnie w to zamotałam.

Ostatnio widzę coraz wyraźniej. Czuję wyraźniej. Zmieniła mi się percepcja. Zmieniłam się ja i to ogromnie i dobrze się czuję ze sobą. Ciągle popełniam błedy, ale jest ich mniej o 85% jak nie więcej. Ogarniam swoje życie, swoje otoczenie, rzeczywistość wokół mnie krążącą. Przytłaczają mnie ludzie, to fakt, ale my ludzie mamy tą cudowną możliwość selekcji osób, które chcemy mieć w swoim życiu. I wydaje mi się, że osoby mi bliskie wiedzą o tym, że są mi bliskie. A jeżeli nie, to w najbliższym czasie się o tym dowiedzą :)

I ostatnio moje ulubione zdjęcie ever:





30 03 2011

Jedną z rzeczy, której nie mogę Ci wybaczyć to fakt, że ukradłeś mi naprawdę bliską osobę.





Projektowanie i ocena systemów informacyjnych.

2 02 2011

No tak, miałam być systematyczna, pisać mój progress w nauce TiM’u i co? i wyszło jak zawsze. Bądź co bądź zdałam (co prawda świat jak zwykle mnie nienawidzi i dostałam ocenę nieadekwatną do mojego stanu wiedzy,a le jak to mówią- na studiach liczy się 50% wiedzy i 50% jebanego farta) i mogę w całości poświęcić się kolejnemu egzaminowi :D żyć nie umierać! Dobrze, że to już końcówka, zapowiadają się spokojne ferie praktycznie do marca.

Pochłaniam żelki, tonę w notatkach, marzę o lecie. Już tak blisko! Najbliżej jest marzec, zmiana czasu, będzie znowu długo słoneczko świeciło, nie mogę się doczekać. Długie spacerki i wylegiwanie się na trawce pod drzewem przy zachodzącym słońcu I NEED YA! TTдTT A propo oczekiwań, to nie mogę się również doczekać 8 maja- Cookie Monsta w Stoczni! <333 to będzie jedno z najbardziej osom wydarzeń in maj lajf! W ogóle ten rok zapowiada się osom, tyle planów, że aż strach, że braknie na to czasu. No ale w sumie czasu jest teraz mnóstwo, no nie? :)

Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że jestem na etapie złości. co dziwne, sądziłam, że mam to już za sobą, tak samo jaki kilka innych etapów. Może jednak nie do końca miałam rację?

Nie ma co pierdolić, wracam do roboty. Ten wpisik to taka krótka przerwa w nauce. W sumie fajne jest to, że w sumie nie zmuszam się do nauki, nie jest tak, że muszę się tego nauczyć, tylko chcę się tego nauczyć. Czyżby moje studia zaczęły mnie interesować? Niesamowite!





TiM – day 01.

22 01 2011

Tytuł oznacza pierwszy dzień mojego zakuwania na egzamin z Teorii i Metodologii NKBI, podzieliłam sobie notatki na 6 części (żeby przez czwartek i piątek móc jeszcze lektury poczytać), dzisiaj pożarłam 1/6. Poszło całkiem nieźle, chociaż opierdalanie się przez pół dnia wychodziło mi lepiej.

Dzień dzisiejszy, pomimo iż obcowała w nim nauka TiM’u, był bardzo przyjemny. Zakupiona bluza z Cookie Monsta (nie dla mnie), pyszny obiadek w postaci kurczaczków z kejfacza plus do tego kukurydza (na którą z winy B. miałam ochotę od ponad tygodnia) i do tego kolejny odcinek TBBT wprowadził mnie w błogi stan lenistwa i wyjebania na naukę. Pocieszałam się myślą, że jest dopiero 16:00 (koniec końców wstało się przed 12:00, więc to był niezły tajming). I tak zanim zasiadłam do chwalebnej czynności segregowania (nie moich) notatek i wzbogacania się o kolejną (nieprzydatną) wiedzę, wysprzątałam pół mieszkania wliczając w to mycie garów. fak jea.

koniec końców do nauki przystąpiłam, lecz nie trwało to długo, gdyż niejaki Marcin Ch., znany również jako ‘Marcinek’, przekazał nam informację, iż ma dwa wolne spoty do filharmonii na koncert muzyki filmowej, który właśnie trwa a my się mamy zebrać na jego część drugą. Tak też uczyniliśmy.

Niezwykłym przeżyciem dla mnie było odsłuchanie głównego motywu z Gwiezdnych Wojen (bogowie, dawał radę <3), Władcy Pierścieni oraz Piratów z Karaibów, aczkolwiek muzyka z Ojca Chrzestnego też miło łechtała mój zmysł słuchu. Pozdrawiam pana od talerzy oraz Pana Bębniarza, który podczas pieśni z LOTR’a podskakiwał przy waleniu w bębna tak, jakby sam był orkiem zmierzającym w celu obalenia Gondoru. Dziękujemy Ci Marcinku! <3

Po powrocie oczywiście trzeba było się jeszcze trochę poopierdalać, ale po 22:00 w końcu czas przyszedł na romans z TiM’em. o godzinie 00:20 było po wszystkim. Niesłychane, że jak się człowiek skupi, to tak szybko potrafi uporać się z materiałem. szkoda, że to zdarza się tak rzadko w moim przypadku.

Z racji tego, iż nie mam nic lepszego do roboty, czas odpalić filma jakiegoś wcześniej odciągając B. od historii filozofii, co by się chłopaczyna nie przemęczyła (aczkolwiek ma dobry support w postaci walki z logiką).

Dobranoc wierni czytający! (to była ironia. znaczy z tymi czytającymi, dobranoc jest szczere).

 

 





sesja in progress, how sweet.

18 01 2011

Boję się ludzi.

 

nigdy nie byłam przykładem dobrej koleżanki/przyjaciółki/girl next door, ale zawsze o tym mówiłam na głos, nie ukrywałam tego, taka jestem. Przepraszam, że przez to cierpisz Ty/on/ona/ono. Tak czy siak zawsze jestem, potrzebujesz porozmawiać/pośmiać się/wypłakać/poplotkować/pożyczyć pieniądze/iść na piwo, do kina, do szpitala- daj znać, przybiegnę od razu. Ale pamiętaj, że ja też mam swoją misję, jakiś cel, do czegoś dążę. Uczę się być egoistką, ale też robię to dla kogoś.  Proszę, nie wymagajcie ode mnie socjalizowania się, bo działa to u mnie odwrotnie, mam wrażenie, że nie dużo brakuje mi do bycia socjopatą.

i jestem praktycznie pewna, że kiedyś nie będzie już nikogo.

_______________________________________________________________________________________

pomijając te smuty na górze jest naprawdę dobrze, jak nigdy. Życie ogarniam, wiem co chcę zrobić, mam jakiś cel, plany, życie daje w dupę, ale odbieram to za niezły trening, sesję ogarniam, żeby nie powiedzieć że rozk*rwiam, chyba w końcu dojrzałam do bycia studentką nawet mojego beznadziejnego kierunku (ale już niedługo, niedługo!). Plany artystyczne się pojawiły, mam nadzieję, że niedługo uda mi się gdzieś zamieścić efekt pracy ;) serduszko się cieszy, tylko jeszcze byle się wyspać i będzie w ogóle splendid, bo od tej ciągłej pracy anemia mnie męczy znowu.

tyle! jakoś nie mam więcej do powiedzenia. przydałoby się zmienić trochę funkcję tego bloga, zamiast mojego nudnego i szczęśliwego życia powinnam zacząć recenzować filmy/książki/wystawy graficzne czy nowe przesłuchane przeze mnie zespoły. A może i nie, inteligencją nie grzeszę, więc jebał to pies ;)

 





natomiast ja…

13 11 2010

Natomiast ja nienawidzę jebanej hipokryzji.

 

:)

 





faza delta.

19 10 2010

trzeci raz zaczynam ten wpis i ciągle jest w nim coś nie tak.

bo chciałam powiedzieć, że cudownie jest się ogarnąć i zacząć iść dalej, przed siebie, brać to wszystko z życia, co pozornie wydaje się błahe, nieistotne, ale daje największą z możliwych radości. chciałam napisać, że życie przeszłością, żalem i rozpamiętywaniem nie zmieni w naszym życiu nic a jedynie pogorszy stan w jakim się znajdujemy.

chciałam jeszcze wiele napisać, ale przeczuwam, że wszystko zostanie odebrane opacznie, sens mojego przesłanie pójdzie się jebać i koniec końców wszystko będzie bardziej skomplikowane niż tak naprawdę jest.

wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas, od tego co siedzi w naszych głowach. jesteś wstanie, człowieku, iść dalej, ale nie chcesz. Bo tak jest prościej, bo jest wsparcie, bo jest o czym porozmawiać. Nie masz pojęcia ile tracisz. Ile zostało stracone.

Ale to nic, to wszystko przyjdzie w pewnym momencie Twojego życia, uświadomisz sobie, że tak naprawdę to ja miałam rację. I wtedy będziesz wolny.

 

 

A tak w ogóle to przepraszam, ale jest zajebiście :) i tak, dalej Was kocham. Przepraszam~! <3





narcotic

5 10 2010

nie dam rady. nie tym razem.








Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.