Boję się ludzi.
nigdy nie byłam przykładem dobrej koleżanki/przyjaciółki/girl next door, ale zawsze o tym mówiłam na głos, nie ukrywałam tego, taka jestem. Przepraszam, że przez to cierpisz Ty/on/ona/ono. Tak czy siak zawsze jestem, potrzebujesz porozmawiać/pośmiać się/wypłakać/poplotkować/pożyczyć pieniądze/iść na piwo, do kina, do szpitala- daj znać, przybiegnę od razu. Ale pamiętaj, że ja też mam swoją misję, jakiś cel, do czegoś dążę. Uczę się być egoistką, ale też robię to dla kogoś. Proszę, nie wymagajcie ode mnie socjalizowania się, bo działa to u mnie odwrotnie, mam wrażenie, że nie dużo brakuje mi do bycia socjopatą.
i jestem praktycznie pewna, że kiedyś nie będzie już nikogo.
_______________________________________________________________________________________
pomijając te smuty na górze jest naprawdę dobrze, jak nigdy. Życie ogarniam, wiem co chcę zrobić, mam jakiś cel, plany, życie daje w dupę, ale odbieram to za niezły trening, sesję ogarniam, żeby nie powiedzieć że rozk*rwiam, chyba w końcu dojrzałam do bycia studentką nawet mojego beznadziejnego kierunku (ale już niedługo, niedługo!). Plany artystyczne się pojawiły, mam nadzieję, że niedługo uda mi się gdzieś zamieścić efekt pracy ;) serduszko się cieszy, tylko jeszcze byle się wyspać i będzie w ogóle splendid, bo od tej ciągłej pracy anemia mnie męczy znowu.
tyle! jakoś nie mam więcej do powiedzenia. przydałoby się zmienić trochę funkcję tego bloga, zamiast mojego nudnego i szczęśliwego życia powinnam zacząć recenzować filmy/książki/wystawy graficzne czy nowe przesłuchane przeze mnie zespoły. A może i nie, inteligencją nie grzeszę, więc jebał to pies ;)















