invisible light.
Dokładnie tak, zgadliście, jestem w trakcie nauki.
Nie wiem co mnie natchnęło na przeglądnięcie starych wpisów na tym blogu, aczkolwiek nachodzi mnie jedna refleksja- jakie ze mnie było głupie dziecko. Ręce opadają. Jakby mało spamu w Internecie było.
Ostatnio również zastanawiałam się dlaczego tak bardzo lubię obserwować innych ludzi, jak się zachowują, jak mieszkają, słuchać ich opowieści, oglądać filmy na vblogach itp. Doszłam do wniosku, że jeszcze do niedawna tak bardzo wciągałam się w życie innych byleby tylko nie myśleć o swoim, naśladować innych by nie być sobą. Jakże miło jest zauważyć, że tamte chwile już minęły, vblogi jeżeli nie poruszają ciekawych tematów to po prostu mnie nudzą a sama ze sobą czuję się po prostu… dobrze. Wymagało to trochę pracy, aczkolwiek jestem teraz we właściwym miejscu, pomimo iż droga tu nie była usłana różami. Co jeszcze odczuwam, ale nie biorę tego aż tak bardzo do siebie jak jakieś pół roku temu.






alive and awake.
Znowu tak jest, że jak mam się uczyć to ląduję na wordpressie. I zawsze najwięcej wpisów pojawia się podczas sesji. W sumie ludzie mogliby odwiedzać tego bloga tylko w lutym i czerwcu i niczego by nie stracili.
Zaskoczę Was (albo i nie), ale wszystko układa się po prostu wybornie. Gdybym tylko więcej siły miała i mniej chciało mi się spać, to by było jeszcze cudowniej. Od maja uczęszczam na praktyki i, oranyboskie, jestem z nich zadowolona. Nigdy nie sądziłam że będę zadowolona z praktyk na moim kierunku. Co dziwniejsze, moje studia zaczynają się rozkręcać i zaczyna mi się to podobać. WTF? Wiedz, że coś się dzieje.
Nawiedzają mnie demony przeszłości ostatnio. W sumie wiedziałam, że tak będzie, ostatnim razem walczyłam przez chyba dwa lata, no może trochę mniej. Szkoda, że nie umiem być większą suczą. Wtedy byłoby o wiele prościej. W koncu doszłam do tego, że żyłam w plastkowej bańce, ledwo przepuszczającej słońce, zapach, tlen, prawdę. Bo prawda jest taka, że ty jesteś biednym, żałosnym, zaślepionym chłopcem, który nigdy nie przestanie być synkiem mamusi, ty jesteś kimś nierealnym, bo żyjesz w swoim nierealnym, wyimaginowynym świecie ustawiając jego sceny jak reżyser sceny w swoim filmie z przekonaniem, że jest to arcydzieło a w rzeczywistości to gówno, nic nie warte gówno, w którym topisz się po uszy. A On natomiast jest najprawdziwszą osobą jaką przyszło mi spotkać na tym świecie, niczego nie udaje, nikogo nie ustawia, nikogo nie oszukuje, przebił się przez ten bańkowy plastik i otworzył mi oczy. Uświadomił, że to nie we mnie po całości tkwi problem, ja się tylko niepotrzebnie w to zamotałam.
Ostatnio widzę coraz wyraźniej. Czuję wyraźniej. Zmieniła mi się percepcja. Zmieniłam się ja i to ogromnie i dobrze się czuję ze sobą. Ciągle popełniam błedy, ale jest ich mniej o 85% jak nie więcej. Ogarniam swoje życie, swoje otoczenie, rzeczywistość wokół mnie krążącą. Przytłaczają mnie ludzie, to fakt, ale my ludzie mamy tą cudowną możliwość selekcji osób, które chcemy mieć w swoim życiu. I wydaje mi się, że osoby mi bliskie wiedzą o tym, że są mi bliskie. A jeżeli nie, to w najbliższym czasie się o tym dowiedzą :)











I ostatnio moje ulubione zdjęcie ever:








